Marcin Kordian Hernik

info@marcinhernik.com

gg:4040659


 

 

 

o sobie [?]


.bezkonfliktowy.. rocznik osiem dwa.. wciąż niezbyt zdolny do większych uczuć.. oddanie.. obraz.. wzrok pięćdziesiąt osiem milimetrów, jasność dwa.. dusza intensywnie remontowana.. samotność.. nie je mięsa.. zawsze (pamiętaj – zawsze!) dochowuje tajemnic.. pragnie bliskości.. zawsze mu ciepło więc oddaje nadmiary.. notorycznie się spóźnia ale nad tym pracuje, lubi starocie .. sześćdziesiąt jeden kilo, bajzel na głowie.. kocha spacery i zakupy we dwoje.. wspinanie się po drzewach dla wytrzeźwienia.. pesymistyczny optymista.. lubi kopnięcia prądu poręczą w empiku.. kręta droga życia.. pali jedynie ceremonialnie.. chciałby latać.. kocha ptaki w locie.. na co dzień w stanie nieobecności spogląda na siebie z góry.. ledwo wyratowany z łona, dzieciństwo na woli, dorastanie na grochowie, bezdech na mokotowie, oddech we wrocławiu.. z imprez wychodzi jako ostatni.. ostatni zasypia w towarzystwie..  wierzy w zapisane koleje losu.. czym jest wolność? nikt nie jest wolny, więc co możemy o niej wiedzieć.. kobiece plecy.. poezja poświatowskiej, bukowskiego, świetlickiego, zegadłowicza i Szymborskiej.. lubi smak krwi i łez..  kinomania.. klimaty lynchowskie i niezależne.. nie kąpie się bez świec.. nie kładzie się spać z niedokończonym zagadnieniem.. nie sypia prawie wcale.., lubi swe dłonie.. chodzić w damskich ciuchach.. słowa odbiera potrójnie.. każdy mówi że jest wredny.. bez pamięci do twarzy.. minus jeden na każde oko, ostre zdjęcie przypadkiem.. lubisz prywatne wycieczki wykorzystując fotografię? uważaj, bo jak cię spotkam to zabiję zenitem.. przeprasza gdy trzeba.. pragnący pokoju na świecie i przyjaźni z wrogami.. bródka z 5 lat dodaje.. nie toleruje nieszczerości i podrabianej osobowości.. cicho mówi byś wytężył słuch.. lubi damską dłoń w swych włosach.. wino czerwone, mandarynki bezpestkowe.. lubi pracować, gdy ma zajęcie to się czuje.. zwierzać się nieznajomym.. naprawiać cudze chore komputery, kontakty, zlewy.. mówi to co myśli, ale myśli to co mówi..dyscyplinarnie zwolniony z harcerstwa.. biegać w zatłumionych przejściach podziemnych.. wiosenny deszcz na ciele.. nie znosi plotek i łańcuszków.. miłość gdzieś czasami istnieje.. stawiać piwo za ostatnie grosze.. lubi namiot zwłaszcza zalany deszczem.. wyjazdy bez słowa i karteczki pożegnalnej na stole.. poskakać na koncertach.. wędrówki po górach.. szpikowany prochami i czosnkiem po urodzeniu unika ich teraz.. pieniądze zawsze były granicą do wewnętrznego spokoju.. pies od trzynastu lat pełnił funkcję jedynego spoiwa rodzinnego, teraz nastąpił jego brak.. nieznośna lekkość bytu.. komplikowanie sobie życia.. szuka swego kąta, szwęda się, obserwuje, doświadcza, uczy się i przekazuje wiedzę.. chodził na mecze się wykrzyczeć.. zawracanie na rondzie granicą nie do pokonania w dążeniu do prawka.. muzyka: są dwa gatunki, dobre i złe wykonania, wychowany na analogowych chłopcach z lady pank.. nie ogląda telewizji, rzadko radio.. lubi słońce w łazienkach i karmienie kaczek.. prysznic w jego przypadku nie jest żadną oszczędnością wody.. rozmowy z kwiatami, zwłaszcza konwalie to równe babki.. wdycha opary chemii ciemniowej by ją poskromić.. drapie się po tyłku i czasem chrapie.. odludne miejsca dla zregenerowania się.. pewien rocznik osiem pięć.. ważny okres w życiu, ukształtował go, ulepił kruchą duszę.. opuszcza gniazdo, sam leci pod wiatr, oswaja z nowym życiem.. wzmacnia się przyjaźnią jakiej dotąd nie zaznał.. nabrał chęci do ujrzenia jutra.. znów czuje bicie serca... czuje...
...i teraz jest ta scena jak bohater się budzi z krzykiem..

 

 

. w i a t r . . .